Mało kto pamięta, że oryginalnie to Dzień Trzech Króli, a nie Nowego Roku, rozpoczynał zapusty, czyli karnawał. I chociaż bawiono się przez cały czas jego trwania, to większość zabaw przypadała dopiero na ostatni tydzień przed ostatkami. Zabawy były najróżniejsze. Urządzano i zwykłe potańcówki, jakby to powiedziano obecnie, i kilkudniowe biesiady z balami i kuligami – te przede wszystkim w bogatych dworach. W ostatnim tygodniu karnawału nie tylko bawiono się często i długo, ale również jadło się dużo i tłusto – jakby na zapas, bo Wielki Post zbliżał się wielkimi krokami. W Tłusty czwartek, który wypada właśnie w ostatnim tygodniu karnawału, wypiekano ciasta, a przede wszystkim smażono pączki i faworki.
Ostatni wtorek karnawału – w przeddzień środy popielcowej – zwany był ostatkami, śledzikiem czy podkoziołkiem. Gwoli ścisłości trzeba przyznać, że mianem ostatków tradycyjnie nazywano ostatnie trzy dni karnawału. Czasem też mówiono o nich mięsopust. Niektóre opisy z XIX wieku podają, że zabawy w tym okresie były tak huczne, że zdarzało się, iż „rozhulani biesiadnicy, jeśli nawet zauważali ostatkową północ, to tak byli zapamiętali w zabawie, że kończyli ją dopiero w piątek, zapominając o Popielcu”. W tym czasie oprócz zabaw i obżarstwa, odprawiane były najprzeróżniejsze zabiegi magiczne. I tak często na ulicach miast i na wiejskich drogach pojawiały się korowody maszkar i przebierańców. W wielu wioskach grasował Zapust – wielki chłop, przebrany w kożuch wywrócony sierścią do góry, ustrojony niczym choinka wstążkami i nalepiankami, trzymający w ręku toporek i dzwonek. Straszył dzieci, zaś gospodarzom życzył urodzaju, goszczono go więc z całego serca, podobnie zresztą jak i wszystkie inne dziwaczne postaci zapustne. Wraz z wybiciem północy następował kres zabawom i rozpoczynał się okres Wielkiego Postu.
Uczniowie naszej szkoły też mieli okazję uczestniczyć w tradycyjnej karnawałowej zabawie. Może to za dużo powiedziane, ale niewątpliwie nie zapomnieliśmy o karnawale. Ze względu na ferie zimowe w szkołach musieliśmy nieco zmienić kalendarz i obchodzić Tłusty Czwartek, połączony z ostatkami i Walentynkami, we środę, 15 lutego. Wtedy to wszyscy dostali symboliczne Walentynki oraz mieli okazję zjeść na szkolny podwieczorek faworki i lukrowane rogaliki nadziewane powidłem śliwkowym z konfiturą różaną. Rogaliki, nawet tak dobre jak te, nie zastąpią nigdy pączków – zwłaszcza tych od Bliklego, ale i tak sprawiły radość. A tradycji stało się zadość.